Kiedyś w zamierzchłych czasach zaistniała strona. Wiele z nas mówiło o niej "fioletowa stronka" ;-) . Na początku nasze rozmowy toczyły się na forum a potem nastąpiło szaleństwo ;-D .
Pojawiły się blogi. Dostałam miano trednsetterki i strasznie długo zastanawiałam się co to w ogóle znaczy i co ja "stara baba" mam pisać na tym blogu. Co to jest blog? Po jakimś czasie bardzo polubiłam tą formę rozmowy, naszej komunikacji. Można było w ten sposób wyrazić swoje poglądy, przemyślenia.
Napisałam wtedy taki post, którego tytuł brzmiał "Słowa mają moc". O co chodziło w tym poście? Między innymi o to, że wieloma nieprzemyślanymi lub nienawistnymi komentarzami można zrobić innym krzywdę. Co ciekawe ostatnio moja wirtualna przyjaciółka napisała
http://koornikowo.blogspot.com/2016/02/sowa-maja-moc.html - co prawda jak zauważycie trochę pod innym kątem ale uważam, że warto przeczytać! Nie tylko przeczytać ale i zastosować w swoim życiu nasze przemyślenia po lekturze!
Potem znikła fioletowa stronka oraz nasze blogi. Znikły nasze wpisy :-( . Bardzo tego żałuję ale... piszę teraz tu.
Mimo, że od czasu tamtego posta minęło już kilka lat nadal czytam ociekające wręcz nienawiścią komentarze. Skóra mi cierpnie, włosy mi na głowie się jeżą,kiedy czytam takie rzeczy. Dlatego nawet nie czytam, kiedy zobaczę to omijam szerokim łukiem. Nie, nie dlatego, że jestem tchórzem. Po prostu ciężko przejść obojętnie i nie skomentować takich wpisów, ale ja uważam, ze jestem mądra więc skoro za taką się uważam, to nie mogę wdać w dyskusję. Bo te dyskusje i tak do niczego niestety nie prowadzą, to woda na ich młyn, ich czyli - tych, którzy taką mowę stosują. Nie pozostawię tego zjawiska bez komentarza.
"Człowieku pomyśl o tym co piszesz. Twoje słowa mają wielką moc,moc niszczenia bądź moc budowania. Ziejąc nienawiścią i gniewem, nie poprawisz swojego życia, nie stajesz się fajną osobą ! To nie tędy droga. Jeśli nie masz do powiedzenia nic dobrego - to w ogóle nie mów nic. Bo nikt ale to nikt, nie jest przeciwny KONSTRUKTYWNEJ krytyce. Ona pomaga nam w życiu zmienić, coś poprawić. A nienawistne, krzywdzące komentarze nie są konstruktywną krytyką i nie prowadzą do niczego dobrego. Myślę, że Ty, który piszesz takie rzeczy musisz pomyśleć jeszcze o jednym. To, że jesteś wirtualnym rozmówcą nie oznacza, że jesteś bezkarny!"
Od kilku dni w moim domu słychać nutę
https://www.youtube.com/watch?v=oIx44T54Pjc
Dziewczyny dałyście czadu :)
Jestem z Was dumna :D
A co to jest hejt?
według słownika pwn: hejt - obraźliwy lub agresywny komentarz zamieszczony w internecie.
Popularne posty
-
Jestem. Byłam cały czas lecz czasem nieobecna. Byłam choć zajęłam się "naprawą". Szczerze mówiąc niewiele osiągnęłam napraw...
-
Jest taka firma na rynku z kosmetykami, która moim zdaniem mogłaby konkurować z Avonem czy Oriflame. Jest jedno ale. Ja mam z nią bardzo złe...
-
Widzę Kobietę . Kobietę uwiązaną. Obserwuję ją od lat. Kobieta ma dwoje dzieci, dorosłe dzieci. Jedno z nich To Dziecko już od dawna żyje...
-
Kiedyś w zamierzchłych czasach zaistniała strona. Wiele z nas mówiło o niej "fioletowa stronka" ;-) . Na początku nasze r...
-
Nigdy w życiu się tak nie bałam jak ostatniej niedzielnej nocy. Dostałam krwotoku z nosa. Pierwszy zatamowałam ale niedługo potem p...
-
Przyjaźń? Czy wogóle istnieje przyjaźń między kobietą a mężczyzną? Czy to jest tylko mrzonka? Zawsze myślałam, że taka przyjaźń jest możl...
-
-> brak wiary we własne możliwości -> nieuzasadnione poczucie winy i bezwartowości -> zaniżona samoocena -> obniżenie nastroj...
-
Minęło sporo czasu od ostatniego wpisu. Wiele się dzieje i wiele się działo w tym okresie. Ile razy słyszałam "przysięgam...
-
Bywałam już w górach, ale szczerze mówiąc po raz pierwszy w życiu byłam w górach w zimie. I jestem zachwycona! Pierws...
-
Kocham las. Kocham spacery po lesie dlatego, że jest to miejsce gdzie mogę uciec od życia, od problemów, od siebie. Gdzie mogę s...
czwartek, 11 lutego 2016
piątek, 5 lutego 2016
Puchar Świata czyli ....
Bywałam już w górach, ale szczerze mówiąc po raz pierwszy w życiu byłam w górach w zimie. I jestem zachwycona!
Pierwszy raz też byłam w Zakopanem, nie przejazdem, tylko chwilę dłużej. A bałam się tego wyjazdu. Nie sądziłam, że mi się spodoba, a przede wszystkim, że mi się spodobają skoki narciarskie. A jednak !
To co pokazuje telewizja TO nic w porównaniu z tym co się dzieje na miejscu. To trzeba przeżyć samemu, żeby poczuć i atmosferę i podziw dla wszystkich skoczków. Ja w życiu nie zdecydowałabym się na taki sport ( z zasady jestem leń ;) ;P ale i boję się takich rzeczy).
Co mi się najbardziej podobało? Chyba tak naprawdę to wszystko! To, że my Polacy potrafimy kibicować wszystkim. Że nie jest to agresywny sport i po sobotnim sukcesie ( trzecie miejsce drużynowo) nie było jakiś incydentów, które pozostawiłyby niesmak. To, że Crowd Supporters zrobiło niesamowity SHOW! https://www.facebook.com/CrowdSupporters/?fref=ts
Było super!
Ale nie można zapomnieć o najważniejszym. Atmosferę tworzą ludzie. A ja poznałam naprawdę świetnych ludzi!! Bez nich nie byłoby tak rewelacyjnie :D
Co mogę jeszcze powiedzieć?
Ja chcę jeszcze !! :D ;)
Pierwszy raz też byłam w Zakopanem, nie przejazdem, tylko chwilę dłużej. A bałam się tego wyjazdu. Nie sądziłam, że mi się spodoba, a przede wszystkim, że mi się spodobają skoki narciarskie. A jednak !
To co pokazuje telewizja TO nic w porównaniu z tym co się dzieje na miejscu. To trzeba przeżyć samemu, żeby poczuć i atmosferę i podziw dla wszystkich skoczków. Ja w życiu nie zdecydowałabym się na taki sport ( z zasady jestem leń ;) ;P ale i boję się takich rzeczy).
Co mi się najbardziej podobało? Chyba tak naprawdę to wszystko! To, że my Polacy potrafimy kibicować wszystkim. Że nie jest to agresywny sport i po sobotnim sukcesie ( trzecie miejsce drużynowo) nie było jakiś incydentów, które pozostawiłyby niesmak. To, że Crowd Supporters zrobiło niesamowity SHOW! https://www.facebook.com/CrowdSupporters/?fref=ts
Było super!
Ale nie można zapomnieć o najważniejszym. Atmosferę tworzą ludzie. A ja poznałam naprawdę świetnych ludzi!! Bez nich nie byłoby tak rewelacyjnie :D
Co mogę jeszcze powiedzieć?
Ja chcę jeszcze !! :D ;)
sobota, 18 kwietnia 2015
Kobieta... bazgrołki, przemyślenia...
Widzę Kobietę. Kobietę uwiązaną. Obserwuję ją od lat. Kobieta ma
dwoje dzieci, dorosłe dzieci. Jedno z nich To Dziecko już od
dawna żyje na własny rachunek, boryka się z własnymi problemami, walczy z nimi
samo… . A drugie? … Hmmmm… drugie … co z
drugim nasuwa się pytanie. No właśnie drugie …
Dziecko nigdy się nie wyprowadziło,
udowadniając, że u mamci najlepiej. Kiedy znajdowało sobie partnera życiowego
sprowadzało go do … gniazda. Bo po co iść tworzyć związek, jak mamcia zadba o Dziecko
niezależnie co by się działo, jak by się zachowywało.
Przyszedł jednak czas, przy drugim związku Dziecka,
że zaczęło ono trochę inaczej patrzeć na świat. Dorosło? Zaczęło pracować!
Przynosić do domu a nie tylko brać. Nawet czasem dokładało się do życia :O .
Tak było przez „chwilę” , później pojawił się alkohol. To znaczy on zawsze był,
ale nie w takiej mierze jak teraz. Pojawił się na poważnie! Jak alkohol to i
przemoc. Związek Dziecka się rozpadł, mądra osoba odeszła, nim
całkiem Dziecko zniszczyło jej życie.
Dziecko zostało samo???! W żadnym razie!! Ma
przecież mamcię! No więc historia od tego czasu wygląda tak:
Co Dziecko wypracowało, kupiło – teraz sprzedało,
przepiło. Nie musi mieć pieniędzy, żeby pomóc Kobiecie. Przecież
to ona MUSI go utrzymać, w końcu jest jej Dzieckiem.
Nie ważne , że od lat to Kobieta utrzymuje dom sama, że na jej głowie rachunki, długi,
wykarmienie trzech osób! Trzech? Czemu trzech ?? Nie zapomnijmy o Ojcu!
Ojciec
mówi – Ja jestem inny niż Dziecko! Czy aby na pewno? Kobieta ma w
domu dwóch dla których JA jest kluczowym słowem bo przecież Ja jestem
najważniejszy! Ono oznacza, że Kobieta ma im dawać na zachcianki, na nałóg, na dwa nałogi,
na…., na… lista końca niestety nie ma L
Bo nie zapomnijmy, że Dziecko również pali. A Kobieta MUSI
rzucić palenie! To ważne dla jej zdrowia, dla jej życia! To obchodzi tylko To Dziecko,
które żyje daleko, które ma rodzinę. To Dziecko zamartwia się o swoją matkę, prosząc, błagając ją
by w końcu zaczęła myśleć o sobie i swoim zdrowiu.
Ale kto słucha co mówi To Dziecko? To Dziecko jest
BEEEE…. Ono nie rozumie jak można tak wykorzystywać matkę i głośno o tym krzyczy.
Niedawno To Dziecko pojechało do rodziców, a konkretnie do matki.
Spędziło tam kilka dni. To co zaobserwowało w domu przeraziło je ogromnie.
Kobieta bardzo chora. Musi rzucić palenie. Tylko JAK ma tego dokonać przy swoim
Dziecku,
które żąda „palić mi się chce- daj mi na fajki”. Za chwilę Kobieta słyszy
„daj na piwo” to standardowy tekst Dziecka i Ojca.
Ten tekst można usłyszeć kilka razy dziennie. Co jeszcze widziało To Dziecko? Widziało
przygniatający szacunek do Kobiety, a raczej totalny jego brak L Dziecko twierdzi, że szanuje swoją mamcię, ale…
no właśnie ale… gdzie ten szacunek, gdzie ta miłość???? Dziecko
nie szanuje NIKOGO ot i cała tajemnica.
Ani Dziecko, ani Ojciec
nie chodzą załatwiać swoich spraw sami. Oni sami za pracą? Załatwić sprawę
urzędową? Co za niedorzeczność! To Kobieta musi iść! Bez niej na nic nie ma szans. Bez niej nie
ruszy się żaden z domu!
A co na to wszystko To Dziecko? To Dziecko ma wielką dziurę w sercu, ranę, która nigdy się
nie zagoi. To Dziecko prosiło matkę by ta przede wszystkim pomyślała o
swoim zdrowiu, co się wiąże ze zrobieniem porządku ze swoim Dzieckiem
– niestety. To Dziecko nie potrafi patrzeć, jak jego matka się zabija,
więc powiedziało, że przestaje z nią utrzymywać kontakt. To Dziecko umiera
– widzi, że Kobieta zbyt kocha Dziecko, wręcz jest od niego uzależniona, by
walczyć. To Dziecko widzi, że ono nie zasługuje na miłość! Widocznie
powinno żądać, niszczyć, poniżać, wyzywać. Może wtedy zasługiwałoby na miłość Kobiety. Ale To Dziecko nie
potrafi tak żyć. Wie, że jest dorosłe i ponosi odpowiedzialność za swoje życie.
środa, 5 listopada 2014
bazgrołki
Jestem.
Byłam cały czas lecz czasem nieobecna.
Byłam choć zajęłam się "naprawą".
Szczerze mówiąc niewiele osiągnęłam naprawiając. Po pierwsze i dla mnie najważniejsze dzieci czują się bezpieczniejsze. Nie, nie - sytuacja się nie zmieniła. Ja się zmieniłam. Nie leczę się już ziołowo- jednak nie przyniosło to oczekiwanych efektów. Dostałam leki od specjalisty - dzięki nim wyciszyłam się i potrafię skupić się też na dobrych stronach życia.
Znalazłam fajne forum, na którym może niewiele się udzielam, ale uważnie czytam, starając się poprawić coś w moim domu. ze swojej strony szczerze polecam to forum: https://alko.fora.pl/
jednak to wszystko nie wystarczy tak naprawdę. Ja chodzę do psychologa i na grupę kobiet, które mają w domu problem alkoholowy.
No cóż...
Ludzie mówią czas leczy rany.
Mówią po co to robisz, przecież to wstyd.
A ja mówię że dla mnie ważna jest rodzina i dla niej zdobędę Himalaje, albo wygram walkę z nałogiem w moim domu. Jeśli jednak nie wygram bo mój alko nie przestanie pić, to nie przegram, bo tak czy inaczej nie poddam się!
Przeczytałam:
http://www.alko.fora.pl/wspoluzaleznienie-czytelnia,23/list-alkoholika,920.html
wiem, muszę wiele zmienić. Muszę zmienić. Nie mam innego wyjścia
Byłam cały czas lecz czasem nieobecna.
Byłam choć zajęłam się "naprawą".
Szczerze mówiąc niewiele osiągnęłam naprawiając. Po pierwsze i dla mnie najważniejsze dzieci czują się bezpieczniejsze. Nie, nie - sytuacja się nie zmieniła. Ja się zmieniłam. Nie leczę się już ziołowo- jednak nie przyniosło to oczekiwanych efektów. Dostałam leki od specjalisty - dzięki nim wyciszyłam się i potrafię skupić się też na dobrych stronach życia.
Znalazłam fajne forum, na którym może niewiele się udzielam, ale uważnie czytam, starając się poprawić coś w moim domu. ze swojej strony szczerze polecam to forum: https://alko.fora.pl/
jednak to wszystko nie wystarczy tak naprawdę. Ja chodzę do psychologa i na grupę kobiet, które mają w domu problem alkoholowy.
No cóż...
Ludzie mówią czas leczy rany.
Mówią po co to robisz, przecież to wstyd.
A ja mówię że dla mnie ważna jest rodzina i dla niej zdobędę Himalaje, albo wygram walkę z nałogiem w moim domu. Jeśli jednak nie wygram bo mój alko nie przestanie pić, to nie przegram, bo tak czy inaczej nie poddam się!
Przeczytałam:
http://www.alko.fora.pl/wspoluzaleznienie-czytelnia,23/list-alkoholika,920.html
wiem, muszę wiele zmienić. Muszę zmienić. Nie mam innego wyjścia
środa, 26 lutego 2014
tak trochę z innej beczki ;)
Ponieważ mam już swoje lata więc nie piszę często o ... makijażach. Zastanawiałam się jednak ostatnio właśnie nad tym i doszłam do wniosku, że tak naprawdę takie tematy makijażowe są dla kobiet w każdym wieku. Więc mimo, że niedługo (za jakieś siedem miesięcy) stuknie mi czterdziestka :p postanowiłam się podzielić kilkoma rzeczami na blogu.
Po pierwsze bardzo lubię blogi makijażowe, kosmetyczne i czytając je bardzo dużo z nich wyciągam dla siebie.
Po drugie - dzięki takiej lekturze przestałam się bać eksperymentów czy urozmaicania mojego sposobu malowania się ;) Kiedyś moje oko było jednokolorowe, bardzo rzadko używałam cieni, najczęściej kredki w kolorze czarnym. Teraz nauczyłam się nie bać się kolorów i pokochałam cienie. Jeszcze moje makijaże nie są tak perfekcyjne jak widzę na wielu blogach ale.. są moje więc cieszę się z każdego z nich.
Po trzecie zaczęłam używać jak już wspomniałam cieni, ale także takich sypkich, pigmetów oraz brokatów.
Po czwarte po pozytywnych opiniach na temat utrwalacza makijażu Duraline firmy Inglot postanowiłam i jego dodać do swoich makijaży. Niestety nie jest to łatwa sprawa kupić ten płyn więc kupiłam "elf" utrwalacz makijażu. Dzięki niemu z cieni sypkich czy brokatu mogę stworzyć magiczne eye linery :) i praktycznie w każdym kolorze :)
Ostatnio w naturze mieli fajną promocję bo pigmenty essence za 3,99 zł a niektóre za 2,99 zł
więc zaszalałam i kupiłam kilka kolorów :D
Po pierwsze bardzo lubię blogi makijażowe, kosmetyczne i czytając je bardzo dużo z nich wyciągam dla siebie.
Po drugie - dzięki takiej lekturze przestałam się bać eksperymentów czy urozmaicania mojego sposobu malowania się ;) Kiedyś moje oko było jednokolorowe, bardzo rzadko używałam cieni, najczęściej kredki w kolorze czarnym. Teraz nauczyłam się nie bać się kolorów i pokochałam cienie. Jeszcze moje makijaże nie są tak perfekcyjne jak widzę na wielu blogach ale.. są moje więc cieszę się z każdego z nich.
Po trzecie zaczęłam używać jak już wspomniałam cieni, ale także takich sypkich, pigmetów oraz brokatów.
Po czwarte po pozytywnych opiniach na temat utrwalacza makijażu Duraline firmy Inglot postanowiłam i jego dodać do swoich makijaży. Niestety nie jest to łatwa sprawa kupić ten płyn więc kupiłam "elf" utrwalacz makijażu. Dzięki niemu z cieni sypkich czy brokatu mogę stworzyć magiczne eye linery :) i praktycznie w każdym kolorze :)
moje makijaże
jak pisałam nie są idealne ale.. mnie cieszą ;)
cienie sypkie, brokat
utrwalacze czyli duraline i elf
palety :)
więc zaszalałam i kupiłam kilka kolorów :D
piątek, 31 stycznia 2014
zimno wszędzie... biało wszędzie...
Zimno wszędzie...
biało wszędzie...
co to będzie ....
co to będzie ...
Zima opanowała nasz świat. Ostatnio zastanawiałam się, że odkąd zamieszkałam tu, zimy oglądam inne. Kiedyś zimy były lżejsze, mniej widoczne ... no ale mieszkałam wtedy w wielkim mieście ;)
a teraz? Rzadko zdarza się, żeby nas nie zasypało czy nie zawiało. Zazwyczaj mamy problemy z dojazdem do domu, ponieważ pługi jednak nie jeżdżą tak często jak by się chciało, co jest całkiem zrozumiałe, przy takiej ilości dróg nie mogą bywać tylko na mojej drodze :p
Siedzę i słyszę wycie wiatru. Jest dość nieprzyjemnie na dworze. Takie trafiły się nam ferie, że dzieci więcej chorują niż korzystają z uroków zimy ;) . Choć uroków powinnam napisać "uroków" bo co to za atrakcja kiedy wieje silny, przenikliwy wiatr, który powoduje, że człowiek kostnieje dość szybko.
Śniegu mamy tyle , że ho ho. Na podwórku czy drodze zaspy co najmniej do kolan. A wiatr nadal wieje. Czytałam że w porywach ma do 50km/h. Szczerze? W porywach? W jakich porywach? Ja niezbyt widzę różnicę pomiędzy tym jak wieje 'normalnie' a jak ma te swoje "porywy" :P
biało wszędzie...
co to będzie ....
co to będzie ...
Zima opanowała nasz świat. Ostatnio zastanawiałam się, że odkąd zamieszkałam tu, zimy oglądam inne. Kiedyś zimy były lżejsze, mniej widoczne ... no ale mieszkałam wtedy w wielkim mieście ;)
a teraz? Rzadko zdarza się, żeby nas nie zasypało czy nie zawiało. Zazwyczaj mamy problemy z dojazdem do domu, ponieważ pługi jednak nie jeżdżą tak często jak by się chciało, co jest całkiem zrozumiałe, przy takiej ilości dróg nie mogą bywać tylko na mojej drodze :p
Siedzę i słyszę wycie wiatru. Jest dość nieprzyjemnie na dworze. Takie trafiły się nam ferie, że dzieci więcej chorują niż korzystają z uroków zimy ;) . Choć uroków powinnam napisać "uroków" bo co to za atrakcja kiedy wieje silny, przenikliwy wiatr, który powoduje, że człowiek kostnieje dość szybko.
Śniegu mamy tyle , że ho ho. Na podwórku czy drodze zaspy co najmniej do kolan. A wiatr nadal wieje. Czytałam że w porywach ma do 50km/h. Szczerze? W porywach? W jakich porywach? Ja niezbyt widzę różnicę pomiędzy tym jak wieje 'normalnie' a jak ma te swoje "porywy" :P
zdjęcia robione przedwczoraj :D
niestety z braku lepszego modelu aparat w telefonie poszedł w ruch ;P
tak było około dwóch tygodni temu :)
poniedziałek, 13 stycznia 2014
... smutno .... smutniej ... czyli cała prawda o życiu ;)
-> brak wiary we własne możliwości
-> nieuzasadnione poczucie winy i bezwartowości
-> zaniżona samoocena
-> obniżenie nastroju
-> niezdolność do odczuwania radości
-> zmniejszenie zainteresowań i zdolności do przeżywania przyjemności
-> poczucie bycia ciężarem dla innych osób
-> koncentracja na porażkach i samych negatywnych aspektach własnego życia
-> pesymizm i utrata nadziei ( pesymistyczne, czarne widzenie przyszłości)
-> myśli samobójcze ( powracające)
-> trudności w podejmowaniu decyzji
-> zaburzenia pamięci i koncentracji uwagi
-> zaniedbywanie codziennych obowiązków
-> poczucie zmęczenia i utrata energii do życia
-> spowolnienie ruchowe
-> uboga mimika, monotonny głos, przygarbiona sylwetka
-> problemy ze snem ( bezsenność lub zbyt duża potrzeba snu)
-> spadek libido
-> zaburzenia łaknienia ( apetyt jest nadmierny lub osłabiony)
-> spadek lub wzrost wagi
-> problemy z menstruacją
-> bóle głowy
Dlaczego wymieniłam te wszystkie problemy? Ponieważ podobno co szósta osoba ma ryzyko zachorowania na depresję. Diagnoza depresji wcale nie jest łatwa, o czym możemy się przekonać czytając wszelkie informacje dostępne w internecie na ten temat. Dowiadujemy się też, że nie istnieje żaden test ( miarodajny), który potwierdziłby obecność depresji, każdy test inaczej interpretuje wyniki. Nie jestem lekarzem więc nie potrafię dokładnie wyjaśnić na czym to wszystko polega, wiem tylko, że depresja to groźna choroba. Kiedy w swoim życiu zaobserwujemy co najmniej pięć z wyżej wymienionych objawów, które trwają minimum dwa tygodnie (wszystkie w jednym czasie) to warto zastanowić się nad odwiedzeniem lekarza. W informacjach na temat depresji znajdujemy tekst ..." Depresja narasta powoli i niepostrzeżenie. Stopniowo obniża się nastrój..." Smutek jest coraz większy i zaczyna dominować w życiu.
Warto poszukać więcej informacji :
http://www.depresja.net.pl/
http://www.depresja.pl.pl/
http://zdrowie.gazeta.pl/Zdrowie/1,105912,9075335,Depresja.html
http://portal.abczdrowie.pl/szukaj/depresja
Dlaczego w ogóle zaczęłam ten temat? Powód jest bardzo prosty. Ja na większość wymienionych punktów mogę odpowiedzieć TAK. TAK właśnie dzieje się w moim życiu. Do tego mogę również dorzucić płacz. Od chwili otwarcia oczu mam w nich łzy przez cały dzień, mogę przepłakać życie. Nie mam siły do życia, "ręce mi opadają", a noce choć przespane to jednak nie wypoczywam. Wstaję zmęczona, mogłabym spać przez cały czas. Widząc u siebie takie rzeczy zrobiłam bardzo rozsądny krok sięgnęłam po ziołowy lek na depresję - Relewium.
Mam wrażenie, że to mi się nasiliło. Chodzi mi o taki stan depresyjny. Kiedyś byłam smutna, ale nie mogę powiedzieć, że to były objawy depresji. Jednak od września jestem zdecydowanie smutniejsza i słabsza ( nie mam siły do walki). Skąd wiem, że to od września? Wcześniej oczywiście też obserwowałam niepojące oznaki, ale to od czasu kiedy dzieci poszły do szkoły bardziej mnie "złapało".
Czasem chciałabym znów być dzieckiem....
Stresy życia codziennego dorosłej osoby zbyt wpływają na psychikę, osłabiając jej siły.
Oczywiście wiem, ze czeka mnie jednak wizyta u lekarza, ale na razie po tabletkach widzę delikatną poprawę :) co mnie oczywiście cieszy.
-> nieuzasadnione poczucie winy i bezwartowości
-> zaniżona samoocena
-> obniżenie nastroju
-> niezdolność do odczuwania radości
-> zmniejszenie zainteresowań i zdolności do przeżywania przyjemności
-> poczucie bycia ciężarem dla innych osób
-> koncentracja na porażkach i samych negatywnych aspektach własnego życia
-> pesymizm i utrata nadziei ( pesymistyczne, czarne widzenie przyszłości)
-> myśli samobójcze ( powracające)
-> trudności w podejmowaniu decyzji
-> zaburzenia pamięci i koncentracji uwagi
-> zaniedbywanie codziennych obowiązków
-> poczucie zmęczenia i utrata energii do życia
-> spowolnienie ruchowe
-> uboga mimika, monotonny głos, przygarbiona sylwetka
-> problemy ze snem ( bezsenność lub zbyt duża potrzeba snu)
-> spadek libido
-> zaburzenia łaknienia ( apetyt jest nadmierny lub osłabiony)
-> spadek lub wzrost wagi
-> problemy z menstruacją
-> bóle głowy
Dlaczego wymieniłam te wszystkie problemy? Ponieważ podobno co szósta osoba ma ryzyko zachorowania na depresję. Diagnoza depresji wcale nie jest łatwa, o czym możemy się przekonać czytając wszelkie informacje dostępne w internecie na ten temat. Dowiadujemy się też, że nie istnieje żaden test ( miarodajny), który potwierdziłby obecność depresji, każdy test inaczej interpretuje wyniki. Nie jestem lekarzem więc nie potrafię dokładnie wyjaśnić na czym to wszystko polega, wiem tylko, że depresja to groźna choroba. Kiedy w swoim życiu zaobserwujemy co najmniej pięć z wyżej wymienionych objawów, które trwają minimum dwa tygodnie (wszystkie w jednym czasie) to warto zastanowić się nad odwiedzeniem lekarza. W informacjach na temat depresji znajdujemy tekst ..." Depresja narasta powoli i niepostrzeżenie. Stopniowo obniża się nastrój..." Smutek jest coraz większy i zaczyna dominować w życiu.
Warto poszukać więcej informacji :
http://www.depresja.net.pl/
http://www.depresja.pl.pl/
http://zdrowie.gazeta.pl/Zdrowie/1,105912,9075335,Depresja.html
http://portal.abczdrowie.pl/szukaj/depresja
Dlaczego w ogóle zaczęłam ten temat? Powód jest bardzo prosty. Ja na większość wymienionych punktów mogę odpowiedzieć TAK. TAK właśnie dzieje się w moim życiu. Do tego mogę również dorzucić płacz. Od chwili otwarcia oczu mam w nich łzy przez cały dzień, mogę przepłakać życie. Nie mam siły do życia, "ręce mi opadają", a noce choć przespane to jednak nie wypoczywam. Wstaję zmęczona, mogłabym spać przez cały czas. Widząc u siebie takie rzeczy zrobiłam bardzo rozsądny krok sięgnęłam po ziołowy lek na depresję - Relewium.
Mam wrażenie, że to mi się nasiliło. Chodzi mi o taki stan depresyjny. Kiedyś byłam smutna, ale nie mogę powiedzieć, że to były objawy depresji. Jednak od września jestem zdecydowanie smutniejsza i słabsza ( nie mam siły do walki). Skąd wiem, że to od września? Wcześniej oczywiście też obserwowałam niepojące oznaki, ale to od czasu kiedy dzieci poszły do szkoły bardziej mnie "złapało".
Czasem chciałabym znów być dzieckiem....
Stresy życia codziennego dorosłej osoby zbyt wpływają na psychikę, osłabiając jej siły.
Oczywiście wiem, ze czeka mnie jednak wizyta u lekarza, ale na razie po tabletkach widzę delikatną poprawę :) co mnie oczywiście cieszy.
Subskrybuj:
Posty (Atom)
























