Popularne posty

niedziela, 30 kwietnia 2017

czasem ....

Nie piszę systematycznie. Nie piszę często. Piszę kiedy muszę się wykrzyczeć :D piszę kiedy boli mnie serce
 :'(
Piszę kiedy muszę się wygadać.
Ostatnio na fb pisałam:
Nie ma takiej osoby która byłaby idealna. Nie ma też możliwości aby wszystkim "dogodzić", niestety zawsze znajdą się osoby które mają coś przeciwko 😟 . Przykre że w wielu osobach wyzwalają się najgorsze instynkty i żeby siebie dowartościować "dowalają" innym, lepiej się czują tylko wtedy kiedy "zgnoją" kogoś. Zawsze byłam zdania, że jeśli nie masz nic pozytywnego do napisania/powiedzenia - Nie Pisz/ Nie Mów Nic. Ale co ja tam wiem. Jestem tylko człowiekiem 😜
Dopisek:
Piszę ogólnie. To takie moje ostatnie przemyślenia które tak naprawdę w sumie gdzieś tam we mnie rosną od lat. Mam oczy i obserwuję. Przeraża mnie jak ludzie postępują, jak w necie szybko można zostać zhejtowanym, jak w realu można dostać złym słowem po głowie. A przecież tak naprawdę nic tak bardzo nie niszczy człowieka jak nienawiść. A wypłynęło to ze mnie bo czytałam pewien artykuł, który pobudził mnie do skomentowania takich zachowań

widzę, że moi przyjaciele zgadzają się się ze mną. Ale czy mam rację? Ja myślę, że tak! Ale czy na pewno? 

wtorek, 1 marca 2016

prawda o młodym wyglądzie, klub loreal

Tak naprawdę to ciężko powiedzieć co najbardziej mi się podobało w tej przesyłce. Od chwili kiedy dostałam ją do rąk zostałam zauroczona. Paczuszka wyglądała przepięknie. Dopracowana w każdym szczególe. Solidnie zabezpieczona. Konkretne pudełko, świetnie wykonane, a w nim krem i serum oraz próbek cała masa. Znalazł się w niej także przewodnik, który też widać został dopracowany w każdym calu. Dzięki niemu wiele się dowiedziałam o produktach, które miałam zacząć testować. Jednak coś co mnie chyba najbardziej zdziwiło to list powitalny. Krótko mówiąc całość paczuszki poczynając od opakowania kończąc na liście wywarło na mnie bardzo pozytywne wrażenie, dzięki temu z radością sięgnęłam do przesłanych produktów.









Po kilku dniach stosowania kremu i serum cóż mogę powiedzieć. Tak naprawdę to na razie jedyną pozytywną rzecz ale dla mnie niezmiernie ważną. Mogę stosować te produkty :D  nie jestem na nie uczulona, a wierzcie mi, że  wiele nawet tych teoretycznie łagodnych dla skóry czy antyalergicznych to nie moja bajka. Ten krem również nie powoduje u mnie podrażnień czy nie pomógł mojej skórze w buncie ;)  - jestem teraz w okresie, kiedy moja skóra jest bardziej wyczulona na wszelkie zmiany. Na szczęście używanie kremu nie spowodowało że obsypały mnie niechciane krostki, wypryski. A to niestety jest częstym zjawiskiem przy używaniu innych kremów. Ponadto mam wrażenie, że moja skóra jest taka inna, trochę bardziej napięta a już na pewno mniej wysuszona. 

 Krótko mówiąc, po tych kilku dniach ja jestem zadowolona i w sumie mogę polecić te produkty z czystym sumieniem. Moja wstępna opinia :)   jestem na TAK :D

Nadal będę używać tych produktów czyli i kremu i serum i na pewno jeszcze o nich napiszę.

czwartek, 11 lutego 2016

Trochę historii ... bo Twoje słowa mają MOC

        Kiedyś w zamierzchłych czasach zaistniała strona. Wiele z nas mówiło o niej "fioletowa stronka" ;-)  . Na początku nasze rozmowy toczyły się na forum a potem nastąpiło szaleństwo ;-D .
Pojawiły się blogi. Dostałam miano trednsetterki i strasznie długo zastanawiałam się co to w ogóle znaczy i co ja "stara baba" mam pisać na tym blogu. Co to jest blog? Po jakimś czasie bardzo polubiłam tą formę rozmowy, naszej komunikacji. Można było w ten sposób wyrazić swoje poglądy, przemyślenia.
        Napisałam wtedy taki post, którego tytuł brzmiał "Słowa mają moc". O co chodziło w tym poście? Między innymi o to, że wieloma nieprzemyślanymi lub nienawistnymi komentarzami można zrobić innym krzywdę. Co ciekawe ostatnio moja wirtualna przyjaciółka napisała
http://koornikowo.blogspot.com/2016/02/sowa-maja-moc.html  - co prawda jak zauważycie trochę pod innym kątem ale uważam, że warto przeczytać! Nie tylko przeczytać ale i zastosować w swoim życiu nasze przemyślenia po lekturze!
     Potem znikła fioletowa stronka oraz nasze blogi. Znikły nasze wpisy :-(   . Bardzo tego żałuję ale... piszę teraz tu.
      Mimo, że od czasu tamtego posta minęło już kilka lat nadal czytam ociekające wręcz nienawiścią komentarze. Skóra mi cierpnie, włosy mi na głowie się jeżą,kiedy czytam takie rzeczy. Dlatego nawet nie czytam, kiedy zobaczę to omijam szerokim łukiem. Nie, nie dlatego, że jestem tchórzem. Po prostu ciężko przejść obojętnie i nie skomentować takich wpisów, ale ja uważam, ze jestem mądra więc skoro za taką się uważam, to nie mogę wdać w dyskusję. Bo te dyskusje i tak do niczego niestety nie prowadzą, to woda na ich młyn, ich czyli - tych, którzy taką mowę stosują.  Nie pozostawię tego zjawiska bez komentarza.
      "Człowieku pomyśl o tym co piszesz. Twoje słowa mają wielką moc,moc niszczenia bądź moc budowania. Ziejąc nienawiścią i gniewem, nie poprawisz swojego życia, nie stajesz się fajną osobą ! To nie tędy droga. Jeśli nie masz do powiedzenia nic dobrego - to w ogóle nie mów nic. Bo nikt ale to nikt, nie jest przeciwny KONSTRUKTYWNEJ krytyce. Ona pomaga nam w życiu zmienić, coś poprawić. A nienawistne, krzywdzące komentarze nie są konstruktywną krytyką i nie prowadzą do niczego dobrego.  Myślę, że Ty, który piszesz takie rzeczy musisz pomyśleć jeszcze o jednym. To, że jesteś wirtualnym rozmówcą nie oznacza, że jesteś bezkarny!"

                                                     Od kilku dni w moim domu słychać nutę
                                              https://www.youtube.com/watch?v=oIx44T54Pjc

                                                             Dziewczyny dałyście czadu :)
                                                               Jestem z Was dumna :D


                      A co to jest hejt?
według słownika pwn:  hejt - obraźliwy lub agresywny komentarz zamieszczony w internecie.

piątek, 5 lutego 2016

Puchar Świata czyli ....

           Bywałam już w górach, ale szczerze mówiąc po raz pierwszy w życiu byłam w górach w zimie.  I jestem zachwycona!
          Pierwszy raz też byłam w Zakopanem, nie przejazdem, tylko chwilę dłużej. A bałam się tego wyjazdu. Nie sądziłam, że mi się spodoba, a przede wszystkim, że mi się spodobają skoki narciarskie. A jednak !
         To co pokazuje telewizja TO nic w porównaniu z tym co się dzieje na miejscu. To trzeba przeżyć samemu, żeby poczuć i atmosferę i podziw dla wszystkich skoczków. Ja w życiu nie zdecydowałabym się na taki sport ( z zasady jestem leń ;)  ;P   ale i boję się takich rzeczy).
        Co mi się najbardziej podobało? Chyba tak naprawdę to wszystko! To, że my Polacy potrafimy kibicować wszystkim. Że nie jest to agresywny sport i po sobotnim sukcesie ( trzecie miejsce drużynowo) nie było jakiś incydentów, które pozostawiłyby niesmak. To, że Crowd Supporters zrobiło niesamowity SHOW!   https://www.facebook.com/CrowdSupporters/?fref=ts

                                                                           Było super!

Ale nie można zapomnieć o najważniejszym. Atmosferę tworzą ludzie. A ja poznałam naprawdę świetnych ludzi!! Bez nich nie byłoby tak rewelacyjnie :D

Co mogę jeszcze powiedzieć?
                                                  Ja chcę jeszcze !!  :D ;)



sobota, 18 kwietnia 2015

Kobieta... bazgrołki, przemyślenia...

Widzę Kobietę. Kobietę uwiązaną. Obserwuję ją od lat. Kobieta ma dwoje dzieci, dorosłe dzieci. Jedno z nich To Dziecko już od dawna żyje na własny rachunek, boryka się z własnymi problemami, walczy z nimi samo… . A drugie? … Hmmmm… drugie …  co z drugim nasuwa się pytanie. No właśnie drugie …
Dziecko nigdy się nie wyprowadziło, udowadniając, że u mamci najlepiej. Kiedy znajdowało sobie partnera życiowego sprowadzało go do … gniazda. Bo po co iść tworzyć związek, jak mamcia zadba o Dziecko niezależnie co by się działo, jak by się zachowywało.
Przyszedł jednak czas, przy drugim związku Dziecka, że zaczęło ono trochę inaczej patrzeć na świat. Dorosło? Zaczęło pracować! Przynosić do domu a nie tylko brać. Nawet czasem dokładało się do życia :O . Tak było przez „chwilę” , później pojawił się alkohol. To znaczy on zawsze był, ale nie w takiej mierze jak teraz. Pojawił się na poważnie! Jak alkohol to i przemoc. Związek Dziecka się rozpadł, mądra osoba odeszła, nim całkiem Dziecko zniszczyło jej życie.
Dziecko zostało samo???! W żadnym razie!! Ma przecież mamcię! No więc historia od tego czasu wygląda tak:
Co Dziecko wypracowało, kupiło – teraz sprzedało, przepiło. Nie musi mieć pieniędzy, żeby pomóc Kobiecie. Przecież to ona MUSI go utrzymać, w końcu jest jej Dzieckiem. Nie ważne , że od lat to Kobieta utrzymuje dom sama, że na jej głowie rachunki, długi, wykarmienie trzech osób! Trzech? Czemu trzech ?? Nie zapomnijmy o Ojcu! Ojciec mówi – Ja jestem inny niż Dziecko! Czy aby na pewno? Kobieta ma w domu dwóch dla których JA jest kluczowym słowem bo przecież Ja jestem najważniejszy! Ono oznacza, że Kobieta ma im dawać na zachcianki, na nałóg, na dwa nałogi, na…., na… lista końca niestety nie ma L Bo nie zapomnijmy, że Dziecko również pali. A Kobieta MUSI rzucić palenie! To ważne dla jej zdrowia, dla jej życia! To obchodzi tylko To Dziecko, które żyje daleko, które ma rodzinę. To Dziecko zamartwia się o swoją matkę, prosząc, błagając ją by w końcu zaczęła myśleć o sobie i swoim zdrowiu.
Ale kto słucha co mówi To Dziecko? To Dziecko jest BEEEE…. Ono nie rozumie jak można tak wykorzystywać  matkę i głośno o tym krzyczy.
Niedawno To Dziecko pojechało do rodziców, a konkretnie do matki. Spędziło tam kilka dni. To co zaobserwowało w domu przeraziło je ogromnie. Kobieta bardzo chora. Musi rzucić palenie. Tylko JAK ma tego dokonać przy swoim Dziecku, które żąda „palić mi się chce- daj mi na fajki”. Za chwilę Kobieta słyszy „daj na piwo” to standardowy tekst Dziecka i Ojca. Ten tekst można usłyszeć kilka razy dziennie. Co jeszcze widziało To Dziecko? Widziało przygniatający szacunek do Kobiety, a raczej totalny jego brak L  Dziecko twierdzi, że szanuje swoją mamcię, ale… no właśnie ale… gdzie ten szacunek, gdzie ta miłość???? Dziecko nie szanuje NIKOGO ot i cała tajemnica.
Ani Dziecko, ani Ojciec nie chodzą załatwiać swoich spraw sami. Oni sami za pracą? Załatwić sprawę urzędową? Co za niedorzeczność! To Kobieta musi iść! Bez niej na nic nie ma szans. Bez niej nie ruszy się żaden z domu!

A co na to wszystko To Dziecko? To Dziecko ma wielką dziurę w sercu, ranę, która nigdy się nie zagoi. To Dziecko prosiło matkę by ta przede wszystkim pomyślała o swoim zdrowiu, co się wiąże ze zrobieniem porządku ze swoim Dzieckiem – niestety. To Dziecko nie potrafi patrzeć, jak jego matka się zabija, więc powiedziało, że przestaje z nią utrzymywać kontakt. To Dziecko umiera – widzi, że Kobieta zbyt kocha Dziecko, wręcz jest od niego uzależniona, by walczyć. To Dziecko widzi, że ono nie zasługuje na miłość! Widocznie powinno żądać, niszczyć, poniżać, wyzywać. Może wtedy zasługiwałoby na miłość Kobiety. Ale To Dziecko nie potrafi tak żyć. Wie, że jest dorosłe i ponosi odpowiedzialność za swoje życie.  

środa, 5 listopada 2014

bazgrołki

Jestem.
Byłam cały czas lecz czasem nieobecna.
Byłam choć zajęłam się "naprawą".

   Szczerze mówiąc niewiele osiągnęłam naprawiając. Po pierwsze i dla mnie najważniejsze dzieci czują się bezpieczniejsze. Nie, nie - sytuacja się nie zmieniła. Ja się zmieniłam. Nie leczę się już ziołowo- jednak nie przyniosło to oczekiwanych efektów. Dostałam leki od specjalisty - dzięki nim wyciszyłam się i potrafię skupić się też na dobrych stronach życia.
  Znalazłam fajne forum, na którym może niewiele się udzielam, ale uważnie czytam, starając się poprawić coś w moim domu. ze swojej strony szczerze polecam to forum:  https://alko.fora.pl/ 
jednak to wszystko nie wystarczy tak naprawdę. Ja chodzę do psychologa i na grupę kobiet, które mają w domu problem alkoholowy.
No cóż...

Ludzie mówią czas leczy rany.
Mówią po co to robisz, przecież to wstyd.
A ja mówię że dla mnie ważna jest rodzina i dla niej zdobędę Himalaje, albo wygram walkę z nałogiem w moim domu. Jeśli jednak nie wygram bo mój alko nie przestanie pić, to nie przegram, bo tak czy inaczej nie poddam się!

Przeczytałam:

http://www.alko.fora.pl/wspoluzaleznienie-czytelnia,23/list-alkoholika,920.html


wiem, muszę wiele zmienić. Muszę zmienić. Nie mam innego wyjścia


 

środa, 26 lutego 2014

tak trochę z innej beczki ;)

  Ponieważ mam już swoje lata więc nie piszę często o  ... makijażach. Zastanawiałam się jednak ostatnio właśnie nad tym i doszłam do wniosku, że tak naprawdę takie tematy makijażowe są dla kobiet w każdym wieku. Więc mimo, że niedługo (za jakieś siedem miesięcy) stuknie mi czterdziestka :p postanowiłam się podzielić kilkoma rzeczami na blogu.
  Po pierwsze bardzo lubię blogi makijażowe, kosmetyczne i czytając je bardzo dużo z nich wyciągam dla siebie.
   Po drugie - dzięki takiej lekturze przestałam się bać eksperymentów czy urozmaicania mojego sposobu malowania się ;) Kiedyś moje oko było jednokolorowe, bardzo rzadko używałam cieni, najczęściej kredki w kolorze czarnym. Teraz nauczyłam się nie bać się kolorów i pokochałam cienie. Jeszcze moje makijaże nie są tak perfekcyjne jak widzę na wielu blogach ale.. są moje więc cieszę się z każdego z nich.
  Po trzecie zaczęłam używać jak już wspomniałam cieni, ale także takich sypkich, pigmetów oraz brokatów.
  Po czwarte po pozytywnych opiniach na temat utrwalacza makijażu Duraline firmy Inglot postanowiłam i jego dodać do swoich makijaży. Niestety nie jest to łatwa sprawa kupić ten płyn więc kupiłam "elf" utrwalacz makijażu. Dzięki niemu z cieni sypkich czy brokatu mogę stworzyć magiczne eye linery :) i praktycznie w każdym kolorze :)




moje makijaże
jak pisałam nie są idealne ale.. mnie cieszą ;)



cienie sypkie, brokat
utrwalacze czyli duraline i elf



palety :)

 Ostatnio w naturze mieli fajną promocję bo pigmenty essence za 3,99 zł  a niektóre za 2,99 zł
więc zaszalałam i kupiłam kilka kolorów :D